poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Batik jest batik, a co jest batik, każdy widzi. Taka szmatka, pomalowana ładnie woskiem, co jak przez nią przechodzi światło, to wygląda och.

Tu jest po wikipediowemu.

A tu jest batik. Duży, wypaśny, a zainspirowany jakimś plakatem Vogue'a z czasów Matuzalema.
Wisi u towarzysza Czyża na ścianie, co się szumnie zwykło zwać wystawą.
Ależ jestem z cholery dumna.


Jak kto chce, to można taki zamówić sobie. Ten oto tutaj już jest zarezerwowany wprawdzie, ale projekt wciąż zipie i można z niego zrobić coś na obraz i podobieństwo, a nawet można zaszaleć i zmienić kolory, wymiary, ilość nosów czy co tam kto chce.

Proponuję powiększać. Powiększanie jest czadowe.

Brak komentarzy: